Witam
Sumienie mnie prawie zagryzło, co do tego bloga. Zwłaszcza, że pokazuję ALTERNATYWĘ kosmetyków nie testowanych dla kosmetyków testowanych. Trochę mi się też w życiu poplątało, ale wyszłam na prawie prostą, więc zabieram się za blogowanie. Przepraszam za zamieszanie ;)
Na wstępie dodaję recenzję limitowankę Vampire Love z Essencei dwóch zimowych kosmetyków, które zamieszkały w mojej torebce. Wiem, że w Naturach są już resztki limitowanki, ale tak na rozruch bloga w sam raz. Następna notka będzie o moim ziajowym haulu.
Tak recenzje są z mojego innego bloga, wszystkie kosmetyczne recenzje chcę mieć w jednym miejscu, zresztą nie każdy kojarzy tamten blog.
- Róż w żelu. Bloody Mary.
- Puder rozświetlający Love Vampire odcień 02 lil'vampire (pierwszy w moim życiu i póki co go obwąchuje...)
- Lakier do paznokci, The dwan is broken, czyli szary z malutkimi czarnymi drobinkami (czaję się też na czarny, bardziej spraklący..)
04 The dawn is broken lakier jest oryginalny i bardzo mi się podoba. Jest trwały w taki stanie przetrwał 4 dni, z top coatem z Vipery:
No i jeszcze moi dwaj zimowi ulubieńcy:
Pierwszy to Zimowy krem do rąk z Czterech Pór Roku rozgrzewający, z imbirem i bawełną norweską.. Dobrze nawilża, cudownie pachnie imbirem i... Rozgrzewa! Uwielbiam nim smarować ręce,a później nałożyć rękawiczki i wtedy jest mi ciepło w dłonie. Na zajęciach (tych nudnych...) nałogowo go używam i z jednej strony chcę go zużyć i zabrać się za następne szukanie takiej perełki.... Ale z drugiej strony, bardzo polubiłam ten krem. Jeśli ktoś mnie kojarzy z Kory Dębu to wie, że staram się nie używać kosmetyków testowanych na zwierzętach. Cztery Pory Roku produkuje firma PharmaCF, która na liście Wizażowej figuruje jako firma przyjazna.
Cena około 5 złoty, kupiłam w Netto, ale ostatnio widziałam go w Naturze.
Drugim kosmetykiem który zamieszkał w mojej torebce, to balsam do ust z kamforą i mentolem z Lovely. Kiedyś przypadkiem natknęłam się na niego w Rossmanie, na ogół używam wazeliny z Ziai... No, ale nie zawsze można ją aplikować czystymi rękami, gdy się jest poza domem, więc się skusiłam. Na opakowaniu jest napisane, że wygładza, leczy oraz chroni usta. Nie odczułam specjalnie dużego wygładzenia i leczenia, bo na noc używam wazeliny, ale na pewno chroni. Po za tym mentol i kamforwa... Na początku trudno mi było się przyzwyczaić do kamfory i uczucia chłodu pozostawianego przez mentol. Ale jak to bywa, przyzwyczaiłam się, ba nawet mi się to spodobało. Kamfora kojarzy mi się zimowymi wieczorami spędzonymi w ciepłym domu. Lovely należy jak wiadomo do Wibo :)
Cena 3.99 lub 4.99 w Rossmanie.
Sumienie mnie prawie zagryzło, co do tego bloga. Zwłaszcza, że pokazuję ALTERNATYWĘ kosmetyków nie testowanych dla kosmetyków testowanych. Trochę mi się też w życiu poplątało, ale wyszłam na prawie prostą, więc zabieram się za blogowanie. Przepraszam za zamieszanie ;)
Na wstępie dodaję recenzję limitowankę Vampire Love z Essencei dwóch zimowych kosmetyków, które zamieszkały w mojej torebce. Wiem, że w Naturach są już resztki limitowanki, ale tak na rozruch bloga w sam raz. Następna notka będzie o moim ziajowym haulu.
Tak recenzje są z mojego innego bloga, wszystkie kosmetyczne recenzje chcę mieć w jednym miejscu, zresztą nie każdy kojarzy tamten blog.
- Róż w żelu. Bloody Mary.
- Puder rozświetlający Love Vampire odcień 02 lil'vampire (pierwszy w moim życiu i póki co go obwąchuje...)
- Lakier do paznokci, The dwan is broken, czyli szary z malutkimi czarnymi drobinkami (czaję się też na czarny, bardziej spraklący..)
Bloody Mary, Bloody Mary, Bloody Mary, Bloody Mary... Tfu! Dobra, jeśli chodzi o róż... To jest jak dla mnie idealny. W buteleczce wygląda krwawo, ale po roztarciu jest lekko różowy. Właśnie, dochodzimy do problemu jakim jest aplikacja. Trzeba z tym uważać, bo ciężko schodzi, więc nie wyobrażam sobie z rana robić poprawek, gdy go źle nałożę. Palec, którym nakładam róż też nie najłatwiej domyć, zostaje lekko różowy. Jednak dla mnie to plus, bo w ciągu dnia różu nie da się rozmazać. Mam więc, cichutką nadzieje, że Essence to cudo wprowadzi na stałe ~~
Vampire Love Shimmer Powder 02 lil'vampire. No taaak, jedyne co mogę o nim powiedzieć, że to mój pierwszy rozświetlający puder. Zawsze się bałam, że z takowym przeholuje i będę się błyszczeć niczym klejnoty Svarowskiego. Puder sobie poczeka w kuferku na Sylwestra i na cieplejsze dni. W taką pogodę mam niechcieja co do bardziej skomplikowanych makijaży. Bo, po co? I tak się zetrze...
04 The dawn is broken lakier jest oryginalny i bardzo mi się podoba. Jest trwały w taki stanie przetrwał 4 dni, z top coatem z Vipery:
No i jeszcze moi dwaj zimowi ulubieńcy:
Pierwszy to Zimowy krem do rąk z Czterech Pór Roku rozgrzewający, z imbirem i bawełną norweską.. Dobrze nawilża, cudownie pachnie imbirem i... Rozgrzewa! Uwielbiam nim smarować ręce,a później nałożyć rękawiczki i wtedy jest mi ciepło w dłonie. Na zajęciach (tych nudnych...) nałogowo go używam i z jednej strony chcę go zużyć i zabrać się za następne szukanie takiej perełki.... Ale z drugiej strony, bardzo polubiłam ten krem. Jeśli ktoś mnie kojarzy z Kory Dębu to wie, że staram się nie używać kosmetyków testowanych na zwierzętach. Cztery Pory Roku produkuje firma PharmaCF, która na liście Wizażowej figuruje jako firma przyjazna.
Cena około 5 złoty, kupiłam w Netto, ale ostatnio widziałam go w Naturze.
Drugim kosmetykiem który zamieszkał w mojej torebce, to balsam do ust z kamforą i mentolem z Lovely. Kiedyś przypadkiem natknęłam się na niego w Rossmanie, na ogół używam wazeliny z Ziai... No, ale nie zawsze można ją aplikować czystymi rękami, gdy się jest poza domem, więc się skusiłam. Na opakowaniu jest napisane, że wygładza, leczy oraz chroni usta. Nie odczułam specjalnie dużego wygładzenia i leczenia, bo na noc używam wazeliny, ale na pewno chroni. Po za tym mentol i kamforwa... Na początku trudno mi było się przyzwyczaić do kamfory i uczucia chłodu pozostawianego przez mentol. Ale jak to bywa, przyzwyczaiłam się, ba nawet mi się to spodobało. Kamfora kojarzy mi się zimowymi wieczorami spędzonymi w ciepłym domu. Lovely należy jak wiadomo do Wibo :)
Cena 3.99 lub 4.99 w Rossmanie.